Denis Villeneuve nakręci co najmniej dwie „Diuny”
Starstock

Denis Villeneuve nakręci co najmniej dwie „Diuny”

To nie pierwszy zwrot akcji w skomplikowanej historii ekranizacji dzieła Franka Herberta.
12.03.2018

Czy będziemy świadkami narodzin nowego filmowego „uniwersum”? O pracy Denisa Villeneuve’a („Blade Runner 2049”, „Nowy początek”,„Sicario”) nad słynną „Diuną” wiedzieliśmy od dłuższego czasu, jednak w ubiegłym tygodniu w czasie spotkania w Montrealu reżyser zaskoczył wszystkich mówiąc, że jego plany obejmują co najmniej dwa filmy na podstawie powieści Franka Herberta. Realizacja pierwszego z nich ma zająć ok. 2 lat.

Szefowie Legendary Entertainment, studia produkcyjnego stojącego za filmem, pewnie już zacierają ręcę na myśl o wieloletnich zyskach z franczyzy science fiction, warto jednak pamiętać, że od zapowiedzi ekranizacji „Diuny” do jej faktycznej realizacji wiedzie – jak pokazuje historia kina w ostatnim półwieczu – bardzo długa i kręta droga.

Już w 1973 roku, na kilka lat przed pierwszym sukcesem „Gwiezdnych wojen”, potencjał filmowy w powieści Herberta dostrzegł Arthur P. Jacobs – producent współodpowiedzialny m.in. za zapoczątkowanie cyklu „Planeta małp”. Jego propozycję zajęcia się reżyserią filmu odrzucił m.in. David Lean („Lawrence z Arabii”, „Doktor Żywago”). Przedwczesna śmierć posiadającego prawa do ekranizacji Jacobsa uniemożliwiła szybką realizację projektu, którym w międzyczasie zainteresował się znajdujący się u szczytu popularności (i możliwości artystycznych) Alejandro Jodorowsky, dla którego „Diuna” miała być kolejnym dziełem po realizacji legendarnej „Świętej góry”.

Zamysł Jodorowsky’ego był imponujący – do filmu chciał pozyskać muzykę przygotowaną przez największe zespoły prog-rockowe tamtego czasu (od Tangerine Dream po Pink Floyd), za scenografię i kostiumy mieli odpowiadać H.R Giger i Jean Giraud (Moebius), a w obsadzie mieli pojawić się Salvador Dali, Mick Jagger, Udo Kier, Orson Welles i wielu innych. Tamta „Diuna”, film-marzenie, stała się tematem dokumentu „Jodorowsky’s Dune” z 2013 roku.

Do realizacji wersji Jodorowsky'ego nigdy nie doszło – zarówno z powodów finansowych, jak i problemów formalnych. Jak zauważył sam Frank Herbert, przygotowany przez chilijskiego wizjonera scenariusz był grubości książki telefonicznej, a jego realizacja zaowocowałaby filmem 14-godzinnym. W rezultacie film wyreżyserował David Lynch, któremu nowy właściciel licencji, Dino De Laurentiis, powierzył funkcję po obejrzeniu „Człowieka słonia”. Twórca „Zagubionej autostrady” do dziś wzdryga się na myśl o „Diunie”, unika tematu w czasie wywiadów i tylko z rzadka daje do zrozumienia, że ma świadomość, że film nie należy do jego największych osiągnięć. Kiedy zamiast Salvadora Daliego lub Micka Jaggera angażujesz Stinga, rezultaty mogą być rozczarowujące. 

Jeszcze przed zatrudnieniem Lyncha De Laurentiis chciał pozyskać do współpracy Ridleya Scotta, który podobnie jak Villeneuve zamierzał stworzyć dwa oddzielne filmy, jednak zrezygnował z ich realizacji wskutek przeciągającego się etapu przedprodukcji na rzecz innego filmu science fiction – słynnego „Blade Runnera”. A ponieważ Villeneuve swojego „Łowcę androidów” już zrobił, miejmy nadzieję, że nic nie stanie mu na drodze w realizacji ambitnego i spędzającego sen z oczu największym reżyserom projektu „Diuna”.

Komentarze

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo