Pamiętacie  Fryderyki? O dziwo nadal istnieją
iStock

Pamiętacie Fryderyki? O dziwo nadal istnieją

Ogłoszono nominacje do anachronicznych nagród przyznawanych przez członków Akademii Fonograficznej (czymkolwiek ona jest).
06.03.2018

Gdy myśleliśmy, że zażenowanie po Grammy i najniższa oglądalność Oscarów w historii wbiły gwóźdź do galowej trumny, z odsieczą przyszły nagrody, których nikt nie traktuje poważnie mniej więcej od czasu, gdy na jednej z edycji Agnieszka Chylińska wypowiedziała się na temat polskiego systemu edukacji. Czyli od ponad 20 lat.

Przez te dwie dekady upadały reżimy, powstawały globalne korporacje, które miały zdominować rzeczywistość Web 2.0, format mp3 dochrapał się 25. urodzin, a Spotify ogłosił wejście na giełdę. Spróbujcie sobie wyobrazić, że wracacie do 1997 roku i próbujecie komuś wyjaśnić zdanie „Spotify ogłosił wejście na giełdę”! Tymczasem Fryderyki trwają, głuche na zmiany, skostniałe jak za starych dobrych lat, i pozostają marginalną galą promującą głównie drugorzędną, bezpieczną muzykę środka, wydawaną tylko w największych wytwórniach.

Spójrzmy choćby na nominacje w kategorii „najlepsza piosenka”. Myśleliście, że przejrzeliście tysiące ubiegłorocznych klipów z polską muzyką na Youtube i mielibyście problem z wyborem tych 5, które powinny znaleźć się w finale wyścigu o tytuł najlepszej z nich? Żyjecie w innej rzeczywistości niż 1200 członków Akademii Fonograficznej, dla których w Polsce istnieje tylko 3 artystów piszących dobre piosenki. Zapamiętajcie ich nazwiska (i pseudonim): Ania Dąbrowska (dla której jest to już 237490562 nominacja – pod tym względem artystka ustępuje tylko Katarzynie Nosowskiej), Daria Zawiałow, Kortez. Krótko i konkretnie.

Polski rap jako wrogie terytorium 

W kłopotliwej sytuacji postawił jurorów O.S.T.R. Łódzki raper przez lata wydawał w lutym kolejne albumy, oszczędzając "Grupie Trzymającej Fryderyki" problematycznej wyprawy na wrogie, rapowe terytorium. W 2017 roku było inaczej – O.S.T.R nie nagrał płyty studyjnej. Na szczęście (dla kapituły Fryderyków, a nie dla słuchaczy) nie zamilknął kompletnie – wydał koncertowe „MTV Unplugged: Autentycznie”, które z miejsca załapało się do finałowej piątki, obok płyty Miuosha nieprzypadkowo zatytułowanej „POP.” (z gościnnym udziałem Katarzyny Nosowskiej) czy „dzieła” Grubsona.

Przypomnijmy, że rap jest najchętniej słuchanym gatunkiem w Polsce – w zeszłym roku oszałamiające sukcesy na YouTube święcili m.in. Quebonafide, Białas czy Bedoes. Ciężko powiedzieć, jakimi kryteriami kierowali się jurorzy przy wyborze finałowej piątki - średnio zainteresowany sceną muzyczną w Polsce słuchacz potrafiłby wskazać dziesięć typów lepszych zarówno pod względem artystycznym, jak i komercyjnym. Problemem wspomnianych raperów jest wydawanie krążków własnym sumptem – z dala od koleżeńskich układów, które nieprzerwanie zdają się dominować nad wyborami potężnego, ale jakże przewidywalnego organu decyzyjnego.

Fryderyki bezradne wobec internetu 

Rozczulająca jest widoczna z daleka bezradność kapituły Fryderyków wobec tego słynnego "Internetu". Świat zdaje się powoli zapominać o kategorii "internauta" - w końcu podłączeni do sieci jesteśmy niemal wszyscy. Tymczasem jury nagrody pozującej na poważną zdaje się nie dostrzegać tego, czym żyją blogi, portale muzyczne, krytycy i publiczność. I nie chodzi o powstające jak grzyby po deszczu małe, niezależne labele, o prężną scenę alternatywną, o rockmenów, których nikt nie nazwie "dinozaurami", o wybijających się na niezależność od "branży" raperów, dla których głównym kanałem dystrybucji jest YouTube i inne serwisy streamingowe, a nie konająca płyta CD. Chodzi o kontakt z jak najbardziej mainstreamową rzeczywistością, który pozwoliłby kapitule uniknąć kolejnej już w ostatnich latach kompromitacji. 

Oto wesoła ("a ogromnie przez to smutna") lista tegorocznych nominowanych w segmencie "rozrywkowym". Czujecie ekscytację? 

Utwór roku: 

Ania Dabrowska "Porady na zdrady"
Ania Dąbrowska "Z Tobą nie umiem wygrać"
Daria Zawiałow "Jeszcze w zielone gramy"
Daria Zawiałow "Na skróty"
Kortez "Dobry moment"

Fonograficzny debiut roku:

Daria Zawiałow
Jacek Królik
Mery Spolsky
Rosalie.
Smolasty

Album roku (rock):

Coma – „Metal Ballads vol. 1”
Decapitated – „Anticult”
Dr Misio – „Zmartwychwstaniemy”
Hey – “CDN”
Jamal – „1994”
 
Album roku (hip-hop):

Grubson – „Gatunek L”
Guova – „Headliner”
Miuosh – „POP.”
O.S.T.R. – „MTV Unplugged: Autentycznie”
Taco Hemingway – „Szprycer”
 
Album roku (pop):

Anita Lipnicka & The Hats – „Miód i dym”
Grzegorz Hyży – „Momenty”
Kortez – „Mój dom”
Maciej Maleńczuk – „Maleńczuk gra Młynarskiego”
Natalia Przybysz – „Światło nocne”
 
Album roku (alternatywa):

Daria Zawiałow – „A kysz!”
LemON – „TU”
Mikromusic – „Tak mi się nie chce”
Mrozu – Zew
Voo Voo – „7”
 
Album roku (muzyka korzeni): 

Hańba – „Będą bić!”
Warsaw Village Band/Kapela ze Wsi Warszawa – „Re:akcja mazowiecka”
Kroke – „Traveller”
Krzysztof Krawczyk – „Wiecznie młody. Piosenki Boba Dylana”
Zakopower i Atom String Quartet – „Zakopower i Atom String Quartet”
 
Album roku (elektronika):

Bovska – „Pysk”
Dick4Dick – „Dick4Dick Is A Woo!Man”
Mery Spolsky – „Miło było pana poznać”
Natalia Nykiel – „Discordia”
Paulina Przybysz – „Chodź tu”
 
Teledysk roku:

Daria Zawiałow – „Na skróty”
Dr Misio – „Pismo”
Krzysztof Zalewski – „Polsko”
Jazz Band Młynarski-Masecki – „Abduł Bey”
Mrozu – “Duch”





Komentarze

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo