Internet jest naszą oazą wolności - rozmowa z Robertem Górskim

Redakcja

Internet jest naszą oazą wolności - rozmowa z Robertem Górskim Zdjęcie: Marcin Kleban/ Studio MMP
Reklama

Z liderem Kabaretu Moralnego Niepokoju rozmawialiśmy, gdy "Ucho prezesa" było jeszcze początkującym, choć już głośnym projektem. Emisja drugiego sezonu, potwierdzającego pozycję serialu, to dobra okazja do przypomnienia tej rozmowy

Reklama

Esquire: Wierzy pan, że prawdziwa cnota krytyki się nie boi?

Robert Górski: Tak, bo powiedział to biskup Krasicki, a trzeba wierzyć, jeśli nie Panu Bogu, to chociażby biskupom. Jest jeszcze jedno powiedzenie, że prawdziwa satyra nie z ludzi, lecz z przywar się natrząsa. W moich filmach nie padają nazwiska, choć postacie są czytelne. I dowcip zasadza się nawet nie w samej polityce, a w relacjach międzyludzkich. Bo to jest i ciekawe, i nieśmiertelne.

E: A jednak pana satyra przypomina kabaret polityczny z lat 70. i 80. Później brakowało wyrazistej sytuacji politycznej i polityków, którzy dostarczali paliwo prześmiewcom.

RG: Gdy zaczynałem zabawę w kabaret, był już Potem, kabaret wręcz programowo antypolityczny, który skupiał się na głupotkach, na czystej zabawie. Ten nurt zrobił się popularny. Chyba wszyscy chcieli odreagować mroki polityki, uznać, że już jesteśmy w wolnym kraju i możemy się po prostu zająć sami sobą.

E: I uznano to za dowód na kryzys kabaretu.

RG: Było spore tąpnięcie. Zmiana ustroju była taka pozytywna, że starszym satyrykom ciężko było się odnaleźć w tej rzeczywistości, gdzie nie ma już oczywistego obiektu satyry. Z tamtych się już nie śmiejemy, bo ich nie ma, a z tych nowych nie wypada, bo cieszymy się, że są nowi.

E: Czyli cenzura zgotowała prześmiewcom ten los?

RG: Cenzura ułatwiała pisanie tekstów. Wszyscy wiedzieli, czego nie można, więc przekroczenie tej granicy już było sygnałem do zabawy.

E: U pana – absolwenta polonistyki – też diabeł tkwi w szczegółach, a właściwie akcentach i grze słów. „Dobra?” „Dobra. Zmiana”. Kiedy pana zaczęła śmieszyć polityka?

RG: Chyba u Laskowika. Cały kabaret Tey to była Solidarność na wesoło. Z polityką miałem do czynienia od zawsze. Moi rodzice byli programowo antykomunistyczni i odmawiali udziału w pochodach i obchodach. Słuchałem z nimi radia Wolna Europa. A moje 18. urodziny wypadły w 1989 r.

E: Głosował pan?

RG: Oczywiście. I głosuję za każdym razem.

E: Gdy okazało się, że i nowym władzom wypada przyłożyć satyrą, który z polityków pana inspirował?

RG: Bardzo mnie zawsze bawił Waldemar Pawlak i jego mimika. Zwłaszcza jego próby wywołania w sobie charyzmy. Pamiętam gdy zwrócił się do swojej partii z hasłem: „Zwyciężymy!”. Uniósł ręce, jak trzeba, ułożył palce w znak V i to wyglądało groteskowo. Chciał poderwać tłumy. Trudno było nie parsknąć śmiechem. Marek Suski oczywiście rozbawił mnie historią z Carycą Katarzyną. Zagrane to było znakomicie, łącznie z reakcją pozostałych członków komisji.

E: Jak już się pan z nich pośmieje, to później udaje się panu poznać ich lepiej?

RG: Wolę nie poznawać ich lepiej. Może zrobiłoby mi się ich szkoda i trudniej byłoby mi uprawiać ten zawód.

E: Pewne zwroty z „Ucha prezesa” wchodzą do dialogu codziennego. W Polskę poszło np. to, w jaki sposób prezes TVP zwraca się do prezesa PIS: El comandante. Będzie „Ucho...” w TVP?

RG: Będzie… na pewno na YouTubie. Każde zbliżenie do konkretnej telewizji to byłby dla nas stygmat. A my cenimy sobie przede wszystkim wolność i niezależność. To właśnie internet jest naszą oazą wolności.

E: Ale pomyślał pan o tym, że wyśmiewani będą chcieli kupić dzieło prześmiewcy?

RG: Za dużo powiedziane. Kabaret sonduje, gdzie jest prawda, a gdzie nie, dzięki czemu możemy się więcej dowiedzieć o rzeczywistości. Chociażby o życiu prywatnym prezesa Kaczyńskiego, który jest bardzo ważną postacią w polskiej polityce. Sam zbieram te okruchy. Kiedyś czytałem wywiad, w którym Jarosław Kaczyński przyznał, że w nocy ogląda w telewizji rodeo. I proszę, wszyscy wokół niego starają się telewizji publicznej nadać walory misji społecznej, a sam Kaczyński misyjności nie potrzebuje i najlepiej się czuje, oglądając rodeo.

E: Stara się pan w swoich żartach nie przekraczać granic…właśnie, czego, przyzwoitości? Kultury?

RG: To granice intencjonalne. Czy chce się komuś bardzo dokuczyć. Czy w intencji żartu jest pogarda, przebrana za żart nienawiść. U mnie faktycznie takiej intencji nie ma. W pierwszym odcinku Mariusz mówi Prezesowi, że dobrał mu taki fotel, żeby mu nogi nie wisiały w powietrzu. Czy to jest już przekroczenie tej granicy. Myślę, że nie, bo polityczna poprawność też nie jest do końca dobra.

E: A to, że Mariusz dziwi się, że Prezes ma jednak zęby?

RG: To taka moja obserwacja, bo kiedyś w gronie znajomych rozmawiałem, że rzeczywiście człowiek, który coś mówi, na ogół pokazuje choć fragment tego, co ma w jamie ustnej, a u prezesa nigdy nie widać. Takie spostrzeżenie. Niepogardliwe. To, że mój bohater ma kocie kłaki na ubraniu też jest w porządku, bo kociarze tak mają. Ale gdy ktoś podrzucił, żeby posypać mu marynarkę łupieżem, to już byłoby za wiele. Byłoby w tym coś pogardliwego w zarzucaniu komuś braku higieny. Zatem łupież nie, kłaki tak.

E: Dużo pan skreśla podczas pisania skeczy?

RG: Bywa, gdy się rozpędzę i uznam, że za grubo. Bo czasem jeden żart pociąga drugi i tak się człowiek rozpędzi, że traci nad tym kontrolę. Domyślam się, co by mnie czekało. Media powyciągają te rzeczy najgrubsze i to one zdominują przekaz, bez względu na to, jaka jest reszta. Wszystko zostanie ocenione na podstawie jednego przypadkowego żartu. No nie. Nie chcę dawać swoim przeciwnikom pałki do ręki.

E: Kto jest pierwszym odbiorcą?

RG: Prezes ma swojego asystenta, ja też mam swojego. I to ta sama osoba. Mikołaj Cieślak, który gra w „Uchu” rolę Mariusza. To on sugeruje co zmienić, co poprawić, co mu się nie podoba. Nie zawsze go słucham, bo on jest przewrażliwiony i chciałby, żeby żart nikogo nie uraził.

Ale to też byłoby niedobrze. 

Rozmawiał Jarosław Dąbrowski 

Esquire nr 02, marzec/kwiecień 2017 

Przeczytaj też rozmowę Pawła Smoleńskiego z grupą Pożar w burdelu

Reklama
Reklama

Polecane wideo

Podobne tematy

Reklama