Oryginalność zawsze wygra. Historia Reeboka Classic Club C

Andrzej Chojnowski

Oryginalność zawsze wygra. Historia Reeboka Classic Club C Fot: Reebok
Reklama

Buty tenisowe rodem z lat 80.? Dla klasyki zawsze warto znaleźć miejsce

Mamy rok 2017, ludzie sterczą nocami w kolejkach po nowe sneakersy Yeezy od Kanye'ego Westa, a na ulicach widać więcej kobiet w NMD czy w Roshe'ach niż w szpilkach. Jest nowocześnie, przeraźliwie futurystycznie i strasznie dizajnersko. Wszystko stracone? Nie. Na szczęście dla klasyki zawsze znajdzie się miejsce.

 

Buty Reebok Classic Club C na tym tle wyglądają jak przybysze z dalekiej przeszłości - i tak dokładnie jest. Pojawiły się po raz pierwszy w 1985 roku., jako buty do tenisa, rozwinięcie modelu Revenge Plus. Łatwo rozszyfrować literę C w nazwie - to skrót od słowa Champion. Wyglądały tak, jak powinno prezentować się tenisowe obuwie w czasach Johna McEnroe i Ivana Lendla. Były minimalistyczne, zgodne z dress code'em obowiązującym na kortach trzydzieści lat temu. Nie rzucały się w oczy, z białą skórzaną cholewką i wykończeniami z tkaniny frotowej, na korcie prezentowały się godnie, ale bez ekstrawagancji (czasy Andre Agassiego miały dopiero nadejść...) .

Fot: Reebok
Reklama

Miały wszystkie zalety klasycznych sneakersów, poza jedną - nie nosiła ich żadna gwiazda tenisa, żaden wielki sportowiec nie promował swoim nazwiskiem tego modelu. Club C pozostał więc przez lata bohaterem drugiego planu, z czasem ustępując pola butom Adidasa czy Nike'a. Na kilka lat te Reeboki zniknęły nawet ze sklepowych półek, ale na szczęście powróciły.

 

Nowe życie Reeboka Club C to między innymi zasługa Kendricka Lamara. Amerykański raper w ostatnich latach został ambasadorem firmy. Wprawdzie bardziej znany jest z promowania modelu Classic Leather, ale na początku roku pojawił się Club C w wersji przygotowanej właśnie przez Kendricka.

 

Fot: Reebok

Nawet w takiej szacie, odbarwione niczym dżinsy potraktowane wybielaczem i z czarnymi sznurówkami, buty wciąż wyglądają niesłychanie klasycznie i stylowo. Na pewno nie będą pasować do wszystkiego - w końcu nic nie może równać się z porządnie wypastowanymi brogsami - ale pozwolą ci na zdecydowanie więcej niż Yeezy od Kanye'ego Westa. Oto, co znaczy klasyka.

Reklama
Reklama

Polecane wideo

Podobne tematy

Reklama