Jeremy Clarkson: "Myślałem, że Hammond nie żyje”

Kamil Mrozkowiak

Jeremy Clarkson: "Myślałem, że Hammond nie żyje” Fot. The Grand Tour, Twitter
Reklama

Richard Hammond nie pierwszy raz miał poważny wypadek.

Jeremy Clarkson nigdy nie owijał w bawełnę. Zarówno w swoich felietonach, za czasów „Top Gear”, jak i teraz na planie „The Grand Tour”. Gdy podczas kręcenia zdjęć w Szwajcarii zobaczył, jak jego kolega wypada z zakrętu i doszczętnie niszczy elektryczny Rimac Concept_One, spodziewał się najgorszego. Oglądając nagranie i zdjęcia z wypadku, trudno mu się dziwić.

  

 

„Hammond sumiennie przez cztery dni jeździł po autostradach, lotniskach i zamkniętych górskich drogach. (...) Dobrze znał auto. Wiedział, jakie jest szybkie i jak radzić sobie z nim na zakrętach” - napisał na blogu Clarkson. 

 

 

„Nie wiem, co poszło nie tak. Szczęśliwie, kiedy poczuje się lepiej, sam będzie mógł nam to powiedzieć. To, co wiem, to to, że naprawdę sądziłem, że nie żyje” - zakończył. 

Reklama

 

Richard Hammond wyszedł z auta o własnych siłach. Po chwili Rimac Concept_One stanął w płomieniach i nic z niego nie zostało.

 

 

A post shared by Raáb Zsuzsi (@imzsuzsi) on Jun 8, 2017 at 1:17pm PDT

 

To drugi tak poważny, nie licząc upadku z motocykla w marcu tego roku, wypadek Hammonda, znanego przede wszystkim z programu „Top Gear”, który współprowadził z Jeremym Clarksonem i Jamesem May'em. Teraz cała trójka tworzy pod szyldem „The Grand Tour”. Show produkuje Amazon z wyłączną dystrybucją na platformie Amazon Prime.

 

Wypadek Richarda Hammonda na planie „Top Gear” w 2006 r. Jechał z prędkością 400 km/h.

 

Reklama

Zobacz galerię - 6 zdjęć

Reklama

Polecane wideo

Podobne tematy

Reklama