Jeden powód by może jednak zrezygnować z sushi

Kamil Mrozkowiak

Jeden powód by może jednak zrezygnować z sushi Fot. Istock
Reklama

Smak kontra zdrowie.

Reklama

Sushi jest smaczne. To wie każdy, kto go spróbował. Odpowiednio doprawione lub przegryzane np. solidną porcją imbiru potrafi dać naprawdę dużo przyjemności z posiłku. A czy jest nisko kaloryczne, jak powszechnie się uważa? Bynajmniej. W zależności od składników 2-3 kawałki sushi to od ok. 110 do nawet 500 kalorii. A że zazwyczaj zjadamy ich więcej niż kilka, odpowiedź nasuwa się sama. W czym więc tkwi haczyk? W ich mroczniejszej, rzadziej komentowanej, stronie. 

 

Wraz ze wzrostem popularności japońskiego przysmaku rośnie liczba przypadków infekcji pasożytniczych - informuje powszechnie szanowany British Medical Journal. Jako przykład lekarze podają historię 32-letniego mężczyzny, który w Lizbonie zaraził się nicieniem anisakis po zjedzeniu sushi. Pasożyt daje o sobie znać, gdy ktoś np. zje zarażoną surową lub niedogotowaną rybę. Liczba podobnych przypadków rośnie nie tylko na Zachodzie, ale i w samej Japonii.

 

Czy koniecznie trzeba zrezygnować z shushi?

  
Tak oczywiście byłoby najzdrowiej. W końcu jeśli nie będziemy po nie sięgać, nie będziemy mogli się zarazić. Przynajmniej nie tym. Jeśli jednak zwyczajnie je lubimy i nadal chcemy jeść sushi, w końcu to przyjemność, warto pamiętać o kilku zasadach. Wybierajmy tylko sprawdzone lokale z regularnymi dostawami. Nie ufajmy miejscom, których nie znamy. Jeśli nie mamy problemów z nadciśnieniem, jedząc sushi, dodawajmy do niego wasabi. Ten niezwykle ostry japoński chrzan zabija to, czego nie wyeliminowało szybkie zamrożenie ryby po połowie.
Reklama

Zobacz galerię - 11 zdjęć

Reklama

Polecane wideo

Podobne tematy

Reklama