Na co do iść do kina w ten weekend? Przewodnik Esquire’a #2

Redakcja

Na co do iść do kina w ten weekend? Przewodnik Esquire’a #2 www.facebook.com/Norman-Leto-87408808773/
Reklama

Świat nie kończy się na Ryanie Goslingu i Jaredzie Leto. Bo to jeden Leto?

Nie! Po prostu nie. Ani słowa o „Blade Runnerze”, dopóki (miejmy nadzieję) usatysfakcjonowani nie opuścimy sali kinowej po seansie. Wróćcie do nas po recenzję za kilka dni, a tymczasem sugerujemy inne rozwiązania lub dodatkowe punkty programu dla tych, którzy lubią spędzić w kinie nieco więcej czasu, niż jeden seans na tydzień. Lub zagubionych w sieci hejterów (lub zatwardziałych fanatyków) starego „Blade Runnera” – to także dla was!

Sprawdź też nasz przewodnik z zeszłego tygodnia 

Photon

Norman Leto to jeden z najciekawszych polskich artystów ostatniej dekady. Niezmiennie pojawia się w czołówce zestawień twórców, którzy jeszcze przed ukończeniem 40 powinni zmienić oblicze polskiej sztuki, zbiera pochwały z różnych środowisk, a do swoich projektów filmowych zaprasza czołówkę polskich aktorów, którzy poszliby za nim w ogień. W przypadku „Photonu” nie wystarczy powiedzieć o „filmie” – jak zawsze w przypadku Łukasza Banacha (to prawdziwe nazwisko Normana Leto) mamy do czynienia raczej ze specyficznym doświadczeniem wizualnym, okraszonym zdjęciami Michała Marczaka i główną rolą Andrzeja Chyry. Film docenili jurorzy festiwalu w Gdyni, przyznając „Photonowi” nagrodę Złotego Pazura w konkursie Inne Spojrzenie.


Fantastyczna kobieta

„Setka” na Rotten Tomatoes zdarza się rzadko, ale gdy już się trafia, to od razu zwraca naszą uwagę. Nie inaczej jest w przypadku „Fantastycznej kobiety” - chilijskiego kandydata do Oscara z Danielą Vegą w roli głównej. Jak widzicie, świat jest pełen możliwości – możecie zaliczyć w kinach i Leto, i Vegę, i trzymać się z dala od „Botoksu” i „Blade Runnera”.

Reklama


Twój Vincent

Polsko-brytyjska produkcja już sprowokowała sporo szumu na świecie, teraz trafia na ekrany polskich kin. Dlaczego opowieść o zagadkowej śmierci Vincenta Van Gogha tak zainteresowała widzów? Przede wszystkim – sama technika przygotowania tej animacji robi wrażenie. 65 000 klatek filmu przygotowało 125 malarzy, nawiązujących swoim stylem do malarstwa wybitnego artysty. To pierwszy film, który w całości powstał dzięki tego rodzaju żmudnej pracy, ale warto też zwrócić uwagę na muzykę – Clint Mansell, stały współpracownik Darrena Aronofsky’ego, wydaje się stworzony do roli autora ścieżki dźwiękowej takiego filmu.


Wszyscy moi mężczyźni

Znów kończymy czymś trochę lżejszym – tym razem padło na debiut reżyserski zaledwie 30-letniej Hallie Meyers-Shyer. Mimo młodego wieku Shyer nie jest nowicjuszką - pierwszą rolę w filmie swojego ojca, Charlesa, zagrała już w wieku 4 lat. Mamy nadzieję, że te rodzinne tradycje i Reese Witherspoon w roli głównej przełożą się na porcję dobrze skrojonej rozrywki, przygotowanej z poszanowaniem prawideł gatunku. Bo wiecie, my naprawdę lubimy dobre komedie romantyczne. 

Reklama

Zobacz galerię - 15 zdjęć

Reklama

Polecane wideo

Podobne tematy

Reklama