5 najciekawszych nowych albumów w serwisach streamingowych #2

Redakcja

5 najciekawszych nowych albumów w serwisach streamingowych #2 Liam Gallagher/ fot. Starstock
Reklama

Kolejny odcinek przewodnika dla tych, którzy chcą dobrze dobrać weekendowy soundtrack. Spotify, Tidal - macie się czym pochwalić?

Kelela, "Take Me Apart" 

Na tę premierę czekaliśmy najbardziej nie tylko w tym tygodniu i możemy krzyknąć "nareszcie!"- amerykańska nadzieja eksperymentalnego r’n’b debiutuje pierwszym oficjalnym albumem, w 4 lata po znakomitym mixtape’ie „Cut 4 Me” i 2 lata po EP „Hallucinogen”. R’n’b to oczywiście tylko punkt wyjścia - Frank Ocean zwracał niedawno uwagę, że czarnoskórym wykonawcom zbyt łatwo przypisuje się przynależność do świata rapu czy właśnie r’n’b, i dwudziestoczteroletnia Kelela Mizanekristos jest na to najlepszym przykładem. Lubicie Bjork? Beyonce? Elektronikę z labetu Warp, w którym wychodzi album? FKA Twigs i Aaliyah? Czy może nieco awangardowe bity, w jakich specjalizują się niektórzy z producentów odpowiedzialnych za warstwę muzyczną na „Take Me Apart” - Arca, Jam City czy Bok Bok? Od tego albumu powinniście zacząć weekend, bez dwóch zdań.


Liam Gallagher, "As You Were" 

Będziemy brutalnie szczerzy – nowa muzyka nie znajduje się na pierwszym miejscu rzeczy, których oczekujemy od byłego wokalisty Oasis. Potrzebujemy wywiadów, wypowiedzi na Twitterze, może oddzielnego kanału, na którym Gallagher dzieliłby się swoimi przemyśleniami ze skonsternowanymi odbiorcami, wpisującymi kolejne złote myśli do zeszytu z cytatami z Liama. Ale w końcu pierwsza solowa płyta to świetny pretekst do medialnego maglowania artystów, więc wypowiedzi takich jak poniższa zapewne w najbliższych tygodniach nie zabraknie. „As You Were”, stworzone we współpracy z producentem roku (to nie nasza opinia – to kategoria w ramach nagród Grammy) Gregiem Kurstinem, pozwala zanurzyć się w mrocznych odmętach umysłowości Liama Gallaghera – czy można udzielić lepszej rekomendacji?

Reklama

 

 

Ducktails, "Jersey Devil" 

Matt Mondanile jest przeciwieństwem Gallaghera – były członek Real Estate niezbyt dba o kontrowersyjne wypowiedzi czy autopromocję, ma za to zestaw bezbłędnych piosenek. Na pozór prostych, nagranych w domowym studiu, bez słyszalnej ingerencji dużych labeli czy wirtuozów produkcji, ale też z upływem czasu odsłaniających swoje wyrafinowanie, kompozytorską dojrzałość i brzmieniową spójność. „Jersey Devil” kupiło nas już singlem „Map to the Stars”, ale takie „Keeper of the Garden” czy “Wearing a Mask” też nie odstają poziomem od najlepszych piosenek, jakie słyszeliśmy w tym roku.


 

Mark Kozelek, Ben Boye, Jim White 

Mark Kozelek, eks-lider Red House Painters i twórca mrocznej, slowcore’owej odmiany folku to człowiek o wyjątkowo niewyparzonym języku, zwłaszcza jak na tę smutną branżę. Niektóre monologi muzyka, które zresztą chętnie wykorzystuje na płytach wydawanych pod pseudonimem Sun Kil Moon, mogą zmrozić nawet fanów gangsterskiego rapu – możecie się o tym przekonać, słuchając trwającej 78293 godziny płyty „Common as Light and Love are Red Valleys of Blood”, wydanej na początku roku. Dla niegotowych na taką dawkę alternatywą mógłby być jeszcze nowy album Kozelka, stworzony we współpracy z Benem Boye i Jimem Whitem, ale też trwa około 7 lat. Co nie znaczy, że przy skromnym dawkowaniu nie mamy szans na zachwycenie się surowym fingerpickingiem Kozelka, uzupełnianym klawiszami Boye’a i perkusją White’a.

 

Hans Zimmer "Blade Runner 2049 (Oryginal Motion Picture Soundtrack) 

Pisaliśmy już, że muzyka z „Blade Runner 2049” interesuje nas chyba w większym stopniu, niż (podobno) świetna rola Ryana Goslinga. Denis Villeneuve tłumaczył jeszcze w tym tygodniu zastąpienie Johanna Johannssona Hansem Zimmerem – podobno dopiero ten drugi miał naprawdę podjąć dialog z pierwowzorem i spełnić marzenia reżysera o soundtracku idealnym. Selekcja utworów nieautorskich (Sinatra i Presley) bardzo nam się podoba, dodatkowo nowa muzyka to świetny argument do powrotu do klasycznego dzieła Vangelisa, ale dostępny w serwisach streamingowych efekt końcowy zweryfikujemy już chyba po seansie. 

Reklama
Reklama

Polecane wideo

Podobne tematy

Reklama